Sunday, February 28, 2010

Friday, February 19, 2010

dwa filmy

powiedzmy, że nadrobiłam

1


2

Sunday, February 14, 2010

ostatki czy tam karnawał

"Siergiej, przynieś nam pudełko na pączki... i Siergiej oprawiony w czarną skórę z miną groźną poszedł po pudełko na pączki. Jutro siostra przywiezie trochę rzeczy z Włoch, więc zapraszam serdecznie."
Pączki, dzień później: 1 pyszny. i telefon jak pączek.
Dzień później: gofry, klasyka ulubiona: bita śmietana, rodzynki, polewa toffi. Spacer od lekarki: ulicami starego miasta, po tej mniej uczęszczanej stronie, wszystko białe, topniejący śnieg. Trzeba to kiedyś uwiecznić. Takie spojrzenie przychylnym okiem na Lubin.
Do Ady nie zdążyłam, Michał wyjechał akurat do domu. Więc przebiegłam przez resztę starówki, na przystanek, firma ubezpieczeniowa, śmieszni ludzie, pani w recepcji jak wyjęta z żurnala reklamującego linie lotnicze, tak z początku lat 90-tych. Tylko 20 lat później. Nie mają tego w ofercie, ale ale wysłali zapytanie do centrali, trzeba będzie przygotować oddzielną umowę, wyjaśniam szczegóły sytuacji. Dostałam numer telefonu. Umawiam się na załatwienie formalności. Wieczorem mail z centrali: "przykro nam, nie oferujemy takiego produktu". Śmieszne. Wyjazd do Opola nie wypala, siedzę do nocy, robię jakieś korekty, czy drobne tłumaczonka dla znajomej. Przyszły tydzień pod znakiem pierwszych umów z firmą.
Sobota w łóżku. Nie chce się nigdzie wychodzić. Przeziębienie doskwiera. Wirus zimowego przeciągu w domu. Wyjazd do Wawki nie wypala, ale śnieżyca za oknem sprawia, że nie żałujemy. Powrót z ACK ze znajomymi przez park przypomina wycieczkę do Narni. A podróż trolejbusem o 5 rano, który na dodatek przyjeżdża punktualnie - mimo wczesnej pory i świeżej, półmetrowej warstwy śniegu - zakrawa na całkowity surrealizm.

Tuesday, February 2, 2010

wyjątek

On wygrał sprawę w sądzie, sąd przyznał mu dzieci, jej kazał płacić alimenty, i ...(ż)ona wróciła.

Mimo całego mojego braku wiary w sądownictwo,
tym razem
z sądu jestem dumna.
Mam nadzieję, że będzie im się układać jakoś
i że chłopcy wyrosną na super chłopaków.

Może to nie takie proste z punktu widzenia dorosłych
ale kiedy lepiej niż dorosłych zna się dzieci
widać wszystko bardziej z ich perspektywy