prehistoria za ścianą
bez dinozaurów z plastiku
na niemal metrowych zielonych skrzypach leżą pożółkłe liście
wszędzie bagno
tupiąc po wąskiej kładce z jasnego drzewa zastanawiasz się, czy to możliwe, że cos takiego istnieje.
po chwili wychodzisz z trzcinowiska i oto przed tobą rozpościera się widok na jezioro. Stoisz na nim, a nieduży pomost kołysze się jak tratwa.
Zapach jeziora porośniętego glonami, rzęsą, liliami wodnymi. Niektóre ich liście są już pomarańczowe. Za kilka tygodni może cała tafla wody pokryje się takimi pomarańczowawymi pływającymi kapeluszami.
Saturday, September 26, 2009
Wednesday, September 23, 2009
papugoczłowiek i satanista
Telenowele wymiękają,
ale jak już podjęła zdecydowaną próbę zerwania na dobre z poprzednim kochankiem, znalazła biedronkę na parapecie.
On się narazie nie zgadza, ale ona zdecydowanie ma już tego dość.
Biedronka poleciała do nieba, a ona zapomniała ją poprosić o spełnienie życzenia.
Ostatni wybranek twierdzi, ze nic nie chce:
- Nie uzależniaj się ode mnie. Chciałbym żebyś była tutaj, ale jakbyś była to nie wiem jakie miałabyś o mnie zdanie.
Rozpuścił ją. Ona tęskni, ale stuprocentowo wie, że nie chciałaby jego codzienności - mimo, że nie zna szczegółów. I nadal jeszcze tęskni.
Przez drzwi sąsiedniego pokoju widać siedzącą na podłodze papugę, która trzyma w prawej łapie kawałek gruszki. Bardziej rozdziobuje niż je.
Najlepszy obecnie przyjaciel mówi jej by nie skreślała satanizmu, skoro nic o tym nie wie. Znowu nie udało się pójść na wspólny spacer, bo albo jedno albo drugie pracuje. Jest niezastąpionym przyjacielem.
Chyba czuje się samotna. Chyba jest - trochę z wyboru.
Podobno chodzi o to, żeby umieć wybrać te rodzynki.
[/książka]
ale jak już podjęła zdecydowaną próbę zerwania na dobre z poprzednim kochankiem, znalazła biedronkę na parapecie.
On się narazie nie zgadza, ale ona zdecydowanie ma już tego dość.
Biedronka poleciała do nieba, a ona zapomniała ją poprosić o spełnienie życzenia.
Ostatni wybranek twierdzi, ze nic nie chce:
- Nie uzależniaj się ode mnie. Chciałbym żebyś była tutaj, ale jakbyś była to nie wiem jakie miałabyś o mnie zdanie.
Rozpuścił ją. Ona tęskni, ale stuprocentowo wie, że nie chciałaby jego codzienności - mimo, że nie zna szczegółów. I nadal jeszcze tęskni.
Przez drzwi sąsiedniego pokoju widać siedzącą na podłodze papugę, która trzyma w prawej łapie kawałek gruszki. Bardziej rozdziobuje niż je.
Najlepszy obecnie przyjaciel mówi jej by nie skreślała satanizmu, skoro nic o tym nie wie. Znowu nie udało się pójść na wspólny spacer, bo albo jedno albo drugie pracuje. Jest niezastąpionym przyjacielem.
Chyba czuje się samotna. Chyba jest - trochę z wyboru.
Podobno chodzi o to, żeby umieć wybrać te rodzynki.
[/książka]
Sunday, September 20, 2009
ona śpi
Zmęczona po tygodniu wychodzę z klubu po 10 minutach, idę do domu. Spać przed 24.
Przed 2. telefon. Gdzie jesteś? Śpię. Obudziłeś mnie. Słysze sygnał.
Słoneczna sobota - piękny dzień na skate jam, koledzy kolegi i jacyś koledzy.
Ktoś się tłumaczy. Zaczyna zachowywać się lepiej.
Lubię reggae, ale deskarzom słabo wychodzą tricki przy tej muzyce. Beztrick. Imprezę rartuje sympatyczne towarzystwo. Wesoło.
Robimy sobie nasz private after nad zalewem kraśnickim. Zachód słońca, później niebo gwieździste, światła miasta tu nie dochodzą. o 20 fajerwerki.
Czyjś złoty brat przyjeżdża po nas, wracamy. Przystanek po drodze, chłopaki idą zostawić samochód, wracają z whiskaczem i colą. o to to. Idziemy na before po afterze.
Nowy kolega obiecuje sobie, że zabierze mnie na tańce (zgryw - ale jaki miły!). Pomysł cudny. Niedawno Kuba wpadł na taki pomysł względem swojej koleżanki. Nowa moda? yes yo :) o to chodzi.
Jestem w domu niedługo po północy, zastanawiając się jak to możliwe, że nie zrobiłam prawdopodobnie prawie niczego głupiego. Kac rano, zaleczany z siostrą i szwagrem, tradycyjną jesienną wyprawą, w poleskim parku narodowym: cisza spokój, jedna ścieżka kolejna, jeden szlak, drugi szlak, jezioro, las, bagna, torfowiska, las, pole, jezioro, pięknie.
Sms, żebym przyszła o godzinie./ Nie będzie mnie jeszcze./ Poczekam./ Nie czekaj dziś. (Dziś jak dyplomacja. Bez sensu.)
Cieszę się popołudniowym słońcem.
Zmęczenie i brak planu na kolejne dni i więcej słaby stan rzeczy. Może coś wyśni. Teraz odpoczynek po aktywnym wypoczynku. Sen.
Znajome uczą w szkołach. Za dobrze to już znam. Zarys tego, czego chcę jest inny.
Przed 2. telefon. Gdzie jesteś? Śpię. Obudziłeś mnie. Słysze sygnał.
Słoneczna sobota - piękny dzień na skate jam, koledzy kolegi i jacyś koledzy.
Ktoś się tłumaczy. Zaczyna zachowywać się lepiej.
Lubię reggae, ale deskarzom słabo wychodzą tricki przy tej muzyce. Beztrick. Imprezę rartuje sympatyczne towarzystwo. Wesoło.
Robimy sobie nasz private after nad zalewem kraśnickim. Zachód słońca, później niebo gwieździste, światła miasta tu nie dochodzą. o 20 fajerwerki.
Czyjś złoty brat przyjeżdża po nas, wracamy. Przystanek po drodze, chłopaki idą zostawić samochód, wracają z whiskaczem i colą. o to to. Idziemy na before po afterze.
Nowy kolega obiecuje sobie, że zabierze mnie na tańce (zgryw - ale jaki miły!). Pomysł cudny. Niedawno Kuba wpadł na taki pomysł względem swojej koleżanki. Nowa moda? yes yo :) o to chodzi.
Jestem w domu niedługo po północy, zastanawiając się jak to możliwe, że nie zrobiłam prawdopodobnie prawie niczego głupiego. Kac rano, zaleczany z siostrą i szwagrem, tradycyjną jesienną wyprawą, w poleskim parku narodowym: cisza spokój, jedna ścieżka kolejna, jeden szlak, drugi szlak, jezioro, las, bagna, torfowiska, las, pole, jezioro, pięknie.
Sms, żebym przyszła o godzinie./ Nie będzie mnie jeszcze./ Poczekam./ Nie czekaj dziś. (Dziś jak dyplomacja. Bez sensu.)
Cieszę się popołudniowym słońcem.
Zmęczenie i brak planu na kolejne dni i więcej słaby stan rzeczy. Może coś wyśni. Teraz odpoczynek po aktywnym wypoczynku. Sen.
Znajome uczą w szkołach. Za dobrze to już znam. Zarys tego, czego chcę jest inny.
Subscribe to:
Posts (Atom)