Silna potrzeba wyjazdu jak najdalej nasila się na wiosnę, jak się okazuje. Gul skacze przy przeszukiwaniu stron z biletami lotniczymi.
Tu niby nie jest pusto, ale poczucie tymczasowości zaczyna przytłaczać. Małolaty radzą, że trzeba zawalczyć tak, żeby robić to co się chce.
Zdolność rysowania zanikła mi już całkowicie. Inne zaniedbane, zarzucone może też są już śladowe.
Chłopaki denerwują, koledzy ratują. Nudzę czasem i nie ogarniam. I jest tylko taka nadzieja, że gdzieś tam jest taki ktoś kto nie denerwuje, nie ratuje tylko przynosi do serca błogi spokój i inspirację do działania, opanowanie i relaks. Tak bardzo nie rozumiem spiny w odniesieniu do relacji partnerskopodobnych. Teraz chciałoby mi się zniknąć. Gra w pchełki o 3 rano po ciemku to jedna z najfajniejszych rzeczy ostatnio i spacery po podwórkach na starówce.
Wednesday, March 31, 2010
Tuesday, March 16, 2010
kiedy
kiedy nagle odchodzi ktoś bliski, wartościowy, dobry i tak trudno w to uwierzyć, kiedy nie można się pożegnać, kiedy domyślasz się, że wszystkie te myśli i wspomnienia uderzą na dniach podczas wyjazdu na którym, mimo planów już się nie spotkacie. Nie będzie już wspólnych świąt i imienin, wspólnego siedzenia na działce. Historii sprzed lat i takiego spojrzenia na świat, którego nie miał nikt inny. A kiedy ktoś jak zwykle opowiadać będzie dawne żarty ze wspólnych wakacji nie będzie już śmiechu, ale smutek. Kolejny smutek. I ci co zostali znowu zmienią się przez ten brak. Niezastąpiony.
Chociaż ta moja rzeczywistość jest taka nierealna, pragnienia niesprecyzowane, uczucia nieukierunkowane, tak bym chciała nie tracić już więcej tego co dobre. Zachować jak najwięcej, zrobić jak najwięcej, wiedzieć i kochać jak najwięcej.
Chociaż ta moja rzeczywistość jest taka nierealna, pragnienia niesprecyzowane, uczucia nieukierunkowane, tak bym chciała nie tracić już więcej tego co dobre. Zachować jak najwięcej, zrobić jak najwięcej, wiedzieć i kochać jak najwięcej.
Wednesday, March 10, 2010
znów 16
Jak szesnastolatka. Niezbyt składna wymiana poglądów, choć o wiele pewniejszych, lepiej podbudowanych. Minęło tyle czasu, a nadal tak mało jest ludzi z którymi potrafię rozmawiać w ten sposób. Pełen komfort. Undergroundy jakieś tak jak kiedyś, bardziej krytycznie. Spacery do następnego przystanku. Spotkanie z Piotrkiem odebrałam zupełnie jakby od naszego pobytu w Szwecji minęło najwyżej kilka dni a nie 8 lat. 2, 3 lata, spotkania przypadkiem. Jakbym te zdjęcia w supermarkecie robiła mu najdalej 3 tygodnie temu... i te metalowe konstrukcje koło teatru. Dwa wariaty. Mimochodem. Ciekawe ile czasu minie do następnego. Lubię
Subscribe to:
Posts (Atom)