tak bardzo chciałabym umieć wykrawać kawałki wspomnień z umysłu. tak mi szkoda tego czasu, który mija, zanim zapomnę - dłuży się i mierzi. i tak mi szkoda tej nadziei zużywanej niepotrzebnie.
czasami jest cudownie, bo prawie nie pamiętam, planuję, cieszę się dobrą chwilą. czasami tęsknię.
wszystko jest snem. kolejny miesiąc snu.
i mam zagracony pokój bo mam zagraconą głowę i zagracone serce. Mam też nową doniczkę na miętę i narysowałam kolejną papugę.
Moja angielska przygoda trwa nadal trochę jak w letargu. Jestem szczęśliwa, gdy spotykam przyjaciół, a gdy mam do czynienia z nie-przyjaciółmi staram się robić dobrą minę do złej gry - bo tu tak trzeba. Tylko gotuję się w środku i chcę do lasu. Na drzewo czereśniowe. może. w tajemniczym ogrodzie.
W czwartek w okolicy unosił się zapach klusek z truskawkami i ze śmietaną. We wtorek poszłam nad rzekę, czytałam wiersze z karaibów, zerkałam na owce na farmie na drugim brzegu i słuchałam śpiewów dobiegających z ogromnego drzewa obok. W czwartek nie poszłam na capoeirę i dziś na łąkę ćwiczyć. To były dwie bardzo złe decyzje.
Nie chciało mi się jakoś śmiać.
Saturday, April 23, 2011
Subscribe to:
Posts (Atom)