Sunday, January 31, 2010

nieogar ogarniania

Ogarnianie się po wyjeździe Witka przybiera rozmiary trochę nieprzyzwoite. Nieogarnianie ogarniania.

Niewinnej takiej lekkości brak. Maleńkich takich przyjemności.
Wspólnego oglądania rzeczywistości, odkrywania podwórek w starych kamienicach, dostrzegania tam nowych kolorów,
błądzenia po schodach prowadzących tylko do zamkniętych drzwi, ale z ładnym widokiem na przestrzeń - z góry.
Czoła, które pasuje do mojego czoła. Dłoni na moim karku, od której bije takie gorąco jak od żywego ognia. Boję się, że wszystko to było niepowtarzalne. Tak o.

Monday, January 25, 2010

bez snu

http://www.thesixtyone.com/felonious/#/felonious/song/Lately/sJoTrp3EKsb/

Listen
Do not watch

Lately - Felonious

wiele.

sz

sz

szszszszszsz

szszszszsz
SzSZszSZ


szsz

niecudze tajemnice tym razem

moje głupoty, potrzeby

ponad tydzień w domu (mimo wszystkiego) robi swoje

SZ

Sunday, January 17, 2010

zawrót głowy

na minimum alkoholu
maksimum niepamiętania
godziny minęły jak minuty
jak?

dzień dobry
dobranoc
siema
muszę iść

Wednesday, January 13, 2010

głupie marzenia GŁUPIE

bo cały czas chodzą mi po głowie rady Jaśka
i
pociągi osobowe
a przez to
jeden taki teatr
a zatem
jedno takie najładniejsze miasto
a potem
może jeszcze jedno

i widzę wszystko
dokładnie, wyraźnie
jakby już było prawdą
a rzeczywistością mogłoby stać się w okamgnieniu (+ kilometry)

założenie: bez celu

Monday, January 4, 2010

poniedziałek

szklanka z pyfkiem uderzyła o ząbek. na stole leży opakowanie z żelkami Fruittella. jeszcze nieotwarte. Gra Smoke City.

Pierwszy raz tak szybko posprzątałam papudze. oznacza to częstsze piwo speedy (czystochmielowe) przed sprzątaniem.

A tak poza tym to tęsknię do żłopaków (z powodu tego piwa i tego dnia! poniedziałek jakby 13stego), i zaczynam żałować, że w Sylwestra nie chciało mi się nic.
Ziemniaka chyba zaproszę na obiad po szkole, bo lubię słuchać jak gada o burzach na Słońcu, a może i o protezach coś dorzuci. Zresztą potrzebuję trochę normalności bo nie mogę się ogarnąć, sprawdzam pocztę minimum 10 razy dziennie. A Jasiek (pogawędka o 1 w nocy, bo nie mogłam zasnąć znów) mówi, że powinnam zawalczyć o W., nie przejmując się niczym (tylko, że to nic to chyba jakby wszystko). Doradza, przekonuje, tłumaczy męski punkt widzenia. Bo ja się przejmuję. I chcę to olać, bo nie cierpię się przejmować, tym bardziej, że nigdy nic dobrego z tego nie wychodziło. tak. Ja uważam, że jednak Agu ma rację, J. uważa, że to jednak działa inaczej.

Fascynujące tłumaczenia o koparkach i bojlerach jakoś jednak nie pomagają. Do tego jakaś lewa recenzja (ja? bardzo dobra znajomość słownictwa specjalistycznego i technicznego? jasne...). Nie po to robię tam za murzyna, żeby mi lewe recenzje wystawiali bo o tak o to sama mogę sobie napisać. konkretów się zachciewa. standardowo.

Do tego historie siostry o rodzinie szwagra i historii jej i ich znajomości. niefajne. przy okazji fajnych łyżew. (bo nie chciałam iść z niejakim Piotrkiem. to mam karę). Gdy przeszła do niefajnych historii związanych z córką i rodziną mojego chrzestnego, powiedziałam, że "ale! już nie mam siły tego słuchać dziś. opowiesz mi innym razem".

Do tego pewna koleżanka x próbowała zastosować szantaż emocjonalny na mnie. hah. Nie tędy droga gal.

Do tego W. jakiś zapracowany. Coś mi w tym wszystkim nie gra. Dlatego nie mam ochoty się w to wciągać. Diablisko.
Przerabiałam już zapracowanie, zajęcie, zagranie (albo raczej czyjeś zagrania), rozjazdy etc. NIE.
Ale chyba i tak przepadłam chwilowo.


Tapetowania jeszcze nie zaczęłam. Status: w planach.