Friday, October 29, 2010

evening

strange
feeling
nothing
but
this

poetry
shit

chciałabym znów zobaczyć chłopców jak sieją spustoszenie w przedpokoju na północy trenując sobie po przyjacielsku MMA. Jutro z przyjaciółmi idziemy na egzaminy capoeirzystów, fikanie koziołków, hm...
Dziś Dziś dziś było w plecy. Właściwie. Duża nieufność do Pakisów. Jeden może będzie moim szefem. Obejrzane półtora nowego batmana. You either die as a hero or live long enough to become a villain. Prymitywne i dyskusyjne. Jest sporo sposobów na życie, tak? Wierzę w to. Trudne rozważania. Moja hierarchia, hierarchia moich przyjaciół, kontra inna hierarchia. My wierzymy, oni nie. Oni jednak potrafią coś czego ja nie potrafię. Czy oni potrafią to co potrafię ja? Należy zrewidować słowo frajer. Podobnie słowo miłość. Oprócz słowa miłość, które trudno zrewidować, należy zrewidować słowo frajer. Co znaczy słowo zrewidować? I jeszcze kilka innych słów. Stań na głowie, zobacz, czy z tej perspektywy świat nie jest jednak przyjemniejszy. Warto.
Przytul mnie mocno. Dobranoc.
Na chwilę bądź mną.

Sunday, August 15, 2010

poza rytmem

no i co? napisałam wczoraj kolejny list. niewysłany. ale list niewysłany od razu uznaję za głupi, nudny, naiwny, niestosowny czy jakoś tak. Mam kopertę, znaczek, tylko nie wiem co napisać na kopercie pod nazwiskiem.
Powrót do rzeczywistości znów mnie przytłoczył. Marzę o słodkim poleżeniu sobie z kimś kto nie może nawet odebrać telefonu. I co ja powinnam napisać w tym liście?
Mam się trzymać.

Wyjazd do Londynu z kumplem, półtora miesiąca wytężonej pracy w Lu, wyjazd do Belgii z chłopakami. Zgubiłam codzienny tutejszy rytm. Rytm sennego miasta, rytm braku siły, rytm czasu kiedy nie ma się z kim umówić, chyba że z jakimś byłym bez sensu. Nie chcę, by było bez sensu. Nie praktykuję tego.
Zgubiłam rytm słabych komplementów o cyckach. Rytm kapryśnej pracy, rytm planów lepszego jutra, które daje tylko tymczasowy posmak i znika.
Kto by pomyślał, że wakacje mogą aż tak wybić z rytmu, dobre towarzystwo, dobra muzyka, daleka podróż, nowe miejsca, nowi ludzie, nowe historie, komplementy poprzedzone pytaniem w jakim języku mówię. Tylko, że to jest daleko. To jest niecodzienna sytuacja. Odległa. Bardzo. Łatwo było wskoczyć w to na jeden dzień. Ale jak wskoczyć w tę sytuację na dłużej, samej?

Saturday, July 3, 2010

Sugar Sugar



Cukru, cukru! ;)

chyba przy "lekkiej" gimnastyce możnaby z tego zrobić zgrabny tekst na zabawny cover.

Friday, July 2, 2010

dancehall pride - soca queen!

Alison Hinds! Roll it Gal



Roll
Roll it gal, roll it gal
Roll
Control it gal, roll it gal
Roll
Roll it gal, roll it gal
Roll
Control it gal, roll it gal

[Verse 1:]
When dem fly up in yuh face gal
Mek dem know dem place
Numba 1 inna di race gal
Could neva replace
Independent and ya strong gal
And you set di pace
Fit and healthy living long gal

Free yaself gal, you got class and you got pride
Come together cuz we strong and unified

[Chorus:]
Roll

[Verse 2:]
When dem start to talk and chat gal
Let dem run dem mout
You believe in fadda God gal
He will run dem out
Strength and wisdom you must have gal
Try to seek them out
Liberate yaself and live gal

Thank the father that youve grown and still alive
If you feel me ladies, roll its time to rise

[Chorus:]
Roll

[Bridge:]
Go to school gal, and get ya degree
Nurture and tek care of ya pickney
Gal ya work hard to mek ya money
Roll it gal, roll it gal
If ya know ya smart and ya sexy
Neva let dem abuse ya body
Show it off gal and let di world see
Roll it gal, roll it gal

[Chorus:]
Roll
...
Roll, roll it
Roll, roll it, roll it


Free yaself gal, you got class and you got pride
Come together cuz we strong and unified

Tuesday, May 18, 2010

a tymczasem

za wikipedią (ostatnio popularne źródło informacji)
Czynnik chłodniczy – czynnik termodynamiczny, który uczestniczy w wymianie ciepła w urządzeniu chłodniczym lub pompie ciepła. Wrząc pod niskim ciśnieniem i w niskiej temperaturze pobiera ciepło, które następnie oddaje w trakcie skraplania pod wyższym ciśnieniem i w wyższej temperaturze.
Czynniki chłodnicze zostały wprowadzone do chłodnictwa w latach trzydziestych XIX wieku, wraz z wynalezieniem przez Jacoba Perkinsa parowego sprężarkowego urządzenia chłodniczego.

Rura okładzinowa - rura zapuszczana do otworu wiertniczego, służąca do zabezpieczenia ścian otworu, oraz horyzontów wodnych, ropnych i gazowych.
Posiadają na obu końcach połączenia gwintowe, służące do łączenia rur w kolumnę rur okładzinowych.

i znajdź tu wspólny mianownik
bez sensu

Wednesday, May 12, 2010

podprogowo

bezsilność
ból brzucha
jakaś szyba wokół mnie

Wracają wspomnienia (dobre są najsilniejsze), te kilka, przypomina się bliskość, żołądek przykleja mi się do pleców i wiąże na kokardkę. Chodzi o to, że się martwię.
Bez komentarza.

Thursday, April 29, 2010

nieocenione

nieocenione, nie do przecenienia jest gdy jeszcze ktoś kieruje się zasadami logiki, starając się robić to obiektywnie, uczciwie.
Nie na przekór, ale mimo większości, która ocenia pochopnie i bezdyskusyjnie, prześmiewczo.
Zaskakuje, że ta próba wykazania obiektywizmu często skłania obiektywnego do samoobrony na wypadek posądzenia o postawę przeciwstawną, o przynależność do grupy interesów lub sympatyków drugiej strony medalu. Nie wszystkich skłania.

Kilka zdarzeń, kilka obserwacji.

Chciałoby się przytulić do miękkiego kocyka na miękkim łóżku, przed snem upewnić się że małolat śpi spokojnie i że kiedyś będzie u niego ok. Nie chodzi wcale o brak własnych zmartwień. Wszystko na swoim miejscu, zmartwienia także. Tyle spraw. Chciałoby się być Bogiem. Czy to szczęście, że się nie jest?

Tymczasem w "wielkim" świecie:
Gotowa jest już fatalna dla polskiej nauki ustawa. Przychodzi alarm od najbardziej zainteresowanych. Całość opublikowana podobno na stronach oficjalnych. Ustawa o IPN zatwierdzona (bo człowiek, który teraz rządzi państwem ośmieszyłby się niepodpisując ustawy, którą raz już zaakceptował - tłumaczy znana pani politolog w jednym z programów polskiego radia, wymieniając jego nazwisko, funkcje, obowiązki).

Wednesday, April 14, 2010

151900

1000 500 100 900 myśli na temat Tak i Nie
On ja ona
On ona ja
ja ja ja i rady kolegi, żebym ja.

i własne odczucia
wszystko bez!sensu.
brak i 151900 myśli.

Wednesday, March 31, 2010

...

Silna potrzeba wyjazdu jak najdalej nasila się na wiosnę, jak się okazuje. Gul skacze przy przeszukiwaniu stron z biletami lotniczymi.
Tu niby nie jest pusto, ale poczucie tymczasowości zaczyna przytłaczać. Małolaty radzą, że trzeba zawalczyć tak, żeby robić to co się chce.
Zdolność rysowania zanikła mi już całkowicie. Inne zaniedbane, zarzucone może też są już śladowe.
Chłopaki denerwują, koledzy ratują. Nudzę czasem i nie ogarniam. I jest tylko taka nadzieja, że gdzieś tam jest taki ktoś kto nie denerwuje, nie ratuje tylko przynosi do serca błogi spokój i inspirację do działania, opanowanie i relaks. Tak bardzo nie rozumiem spiny w odniesieniu do relacji partnerskopodobnych. Teraz chciałoby mi się zniknąć. Gra w pchełki o 3 rano po ciemku to jedna z najfajniejszych rzeczy ostatnio i spacery po podwórkach na starówce.

Tuesday, March 16, 2010

kiedy

kiedy nagle odchodzi ktoś bliski, wartościowy, dobry i tak trudno w to uwierzyć, kiedy nie można się pożegnać, kiedy domyślasz się, że wszystkie te myśli i wspomnienia uderzą na dniach podczas wyjazdu na którym, mimo planów już się nie spotkacie. Nie będzie już wspólnych świąt i imienin, wspólnego siedzenia na działce. Historii sprzed lat i takiego spojrzenia na świat, którego nie miał nikt inny. A kiedy ktoś jak zwykle opowiadać będzie dawne żarty ze wspólnych wakacji nie będzie już śmiechu, ale smutek. Kolejny smutek. I ci co zostali znowu zmienią się przez ten brak. Niezastąpiony.

Chociaż ta moja rzeczywistość jest taka nierealna, pragnienia niesprecyzowane, uczucia nieukierunkowane, tak bym chciała nie tracić już więcej tego co dobre. Zachować jak najwięcej, zrobić jak najwięcej, wiedzieć i kochać jak najwięcej.

Wednesday, March 10, 2010

znów 16

Jak szesnastolatka. Niezbyt składna wymiana poglądów, choć o wiele pewniejszych, lepiej podbudowanych. Minęło tyle czasu, a nadal tak mało jest ludzi z którymi potrafię rozmawiać w ten sposób. Pełen komfort. Undergroundy jakieś tak jak kiedyś, bardziej krytycznie. Spacery do następnego przystanku. Spotkanie z Piotrkiem odebrałam zupełnie jakby od naszego pobytu w Szwecji minęło najwyżej kilka dni a nie 8 lat. 2, 3 lata, spotkania przypadkiem. Jakbym te zdjęcia w supermarkecie robiła mu najdalej 3 tygodnie temu... i te metalowe konstrukcje koło teatru. Dwa wariaty. Mimochodem. Ciekawe ile czasu minie do następnego. Lubię

Sunday, February 28, 2010

Friday, February 19, 2010

dwa filmy

powiedzmy, że nadrobiłam

1


2

Sunday, February 14, 2010

ostatki czy tam karnawał

"Siergiej, przynieś nam pudełko na pączki... i Siergiej oprawiony w czarną skórę z miną groźną poszedł po pudełko na pączki. Jutro siostra przywiezie trochę rzeczy z Włoch, więc zapraszam serdecznie."
Pączki, dzień później: 1 pyszny. i telefon jak pączek.
Dzień później: gofry, klasyka ulubiona: bita śmietana, rodzynki, polewa toffi. Spacer od lekarki: ulicami starego miasta, po tej mniej uczęszczanej stronie, wszystko białe, topniejący śnieg. Trzeba to kiedyś uwiecznić. Takie spojrzenie przychylnym okiem na Lubin.
Do Ady nie zdążyłam, Michał wyjechał akurat do domu. Więc przebiegłam przez resztę starówki, na przystanek, firma ubezpieczeniowa, śmieszni ludzie, pani w recepcji jak wyjęta z żurnala reklamującego linie lotnicze, tak z początku lat 90-tych. Tylko 20 lat później. Nie mają tego w ofercie, ale ale wysłali zapytanie do centrali, trzeba będzie przygotować oddzielną umowę, wyjaśniam szczegóły sytuacji. Dostałam numer telefonu. Umawiam się na załatwienie formalności. Wieczorem mail z centrali: "przykro nam, nie oferujemy takiego produktu". Śmieszne. Wyjazd do Opola nie wypala, siedzę do nocy, robię jakieś korekty, czy drobne tłumaczonka dla znajomej. Przyszły tydzień pod znakiem pierwszych umów z firmą.
Sobota w łóżku. Nie chce się nigdzie wychodzić. Przeziębienie doskwiera. Wirus zimowego przeciągu w domu. Wyjazd do Wawki nie wypala, ale śnieżyca za oknem sprawia, że nie żałujemy. Powrót z ACK ze znajomymi przez park przypomina wycieczkę do Narni. A podróż trolejbusem o 5 rano, który na dodatek przyjeżdża punktualnie - mimo wczesnej pory i świeżej, półmetrowej warstwy śniegu - zakrawa na całkowity surrealizm.

Tuesday, February 2, 2010

wyjątek

On wygrał sprawę w sądzie, sąd przyznał mu dzieci, jej kazał płacić alimenty, i ...(ż)ona wróciła.

Mimo całego mojego braku wiary w sądownictwo,
tym razem
z sądu jestem dumna.
Mam nadzieję, że będzie im się układać jakoś
i że chłopcy wyrosną na super chłopaków.

Może to nie takie proste z punktu widzenia dorosłych
ale kiedy lepiej niż dorosłych zna się dzieci
widać wszystko bardziej z ich perspektywy

Sunday, January 31, 2010

nieogar ogarniania

Ogarnianie się po wyjeździe Witka przybiera rozmiary trochę nieprzyzwoite. Nieogarnianie ogarniania.

Niewinnej takiej lekkości brak. Maleńkich takich przyjemności.
Wspólnego oglądania rzeczywistości, odkrywania podwórek w starych kamienicach, dostrzegania tam nowych kolorów,
błądzenia po schodach prowadzących tylko do zamkniętych drzwi, ale z ładnym widokiem na przestrzeń - z góry.
Czoła, które pasuje do mojego czoła. Dłoni na moim karku, od której bije takie gorąco jak od żywego ognia. Boję się, że wszystko to było niepowtarzalne. Tak o.

Monday, January 25, 2010

bez snu

http://www.thesixtyone.com/felonious/#/felonious/song/Lately/sJoTrp3EKsb/

Listen
Do not watch

Lately - Felonious

wiele.

sz

sz

szszszszszsz

szszszszsz
SzSZszSZ


szsz

niecudze tajemnice tym razem

moje głupoty, potrzeby

ponad tydzień w domu (mimo wszystkiego) robi swoje

SZ

Sunday, January 17, 2010

zawrót głowy

na minimum alkoholu
maksimum niepamiętania
godziny minęły jak minuty
jak?

dzień dobry
dobranoc
siema
muszę iść

Wednesday, January 13, 2010

głupie marzenia GŁUPIE

bo cały czas chodzą mi po głowie rady Jaśka
i
pociągi osobowe
a przez to
jeden taki teatr
a zatem
jedno takie najładniejsze miasto
a potem
może jeszcze jedno

i widzę wszystko
dokładnie, wyraźnie
jakby już było prawdą
a rzeczywistością mogłoby stać się w okamgnieniu (+ kilometry)

założenie: bez celu

Monday, January 4, 2010

poniedziałek

szklanka z pyfkiem uderzyła o ząbek. na stole leży opakowanie z żelkami Fruittella. jeszcze nieotwarte. Gra Smoke City.

Pierwszy raz tak szybko posprzątałam papudze. oznacza to częstsze piwo speedy (czystochmielowe) przed sprzątaniem.

A tak poza tym to tęsknię do żłopaków (z powodu tego piwa i tego dnia! poniedziałek jakby 13stego), i zaczynam żałować, że w Sylwestra nie chciało mi się nic.
Ziemniaka chyba zaproszę na obiad po szkole, bo lubię słuchać jak gada o burzach na Słońcu, a może i o protezach coś dorzuci. Zresztą potrzebuję trochę normalności bo nie mogę się ogarnąć, sprawdzam pocztę minimum 10 razy dziennie. A Jasiek (pogawędka o 1 w nocy, bo nie mogłam zasnąć znów) mówi, że powinnam zawalczyć o W., nie przejmując się niczym (tylko, że to nic to chyba jakby wszystko). Doradza, przekonuje, tłumaczy męski punkt widzenia. Bo ja się przejmuję. I chcę to olać, bo nie cierpię się przejmować, tym bardziej, że nigdy nic dobrego z tego nie wychodziło. tak. Ja uważam, że jednak Agu ma rację, J. uważa, że to jednak działa inaczej.

Fascynujące tłumaczenia o koparkach i bojlerach jakoś jednak nie pomagają. Do tego jakaś lewa recenzja (ja? bardzo dobra znajomość słownictwa specjalistycznego i technicznego? jasne...). Nie po to robię tam za murzyna, żeby mi lewe recenzje wystawiali bo o tak o to sama mogę sobie napisać. konkretów się zachciewa. standardowo.

Do tego historie siostry o rodzinie szwagra i historii jej i ich znajomości. niefajne. przy okazji fajnych łyżew. (bo nie chciałam iść z niejakim Piotrkiem. to mam karę). Gdy przeszła do niefajnych historii związanych z córką i rodziną mojego chrzestnego, powiedziałam, że "ale! już nie mam siły tego słuchać dziś. opowiesz mi innym razem".

Do tego pewna koleżanka x próbowała zastosować szantaż emocjonalny na mnie. hah. Nie tędy droga gal.

Do tego W. jakiś zapracowany. Coś mi w tym wszystkim nie gra. Dlatego nie mam ochoty się w to wciągać. Diablisko.
Przerabiałam już zapracowanie, zajęcie, zagranie (albo raczej czyjeś zagrania), rozjazdy etc. NIE.
Ale chyba i tak przepadłam chwilowo.


Tapetowania jeszcze nie zaczęłam. Status: w planach.