Monday, March 2, 2009

out po chipsy

wyłączyłam komputer i wyszłam.
z pokoju.
wyjrzałam przez okno w kuchni. resztki śniegu i -3. Godzina 21.

to może grzanki... może jest razowy chleb, albo sitkowy... no i musi być dużo przypraw. papryka chilli w proszku hm.. właściwie to jeszcze (co my tu mamy) oregano i wystarczy. zajrzyjmy do lodówki.. masło, o! ser żółty, szynka.
Patelnia, chlebek, przyprawy w dużej ilości, szynka i ser pokrojone w paski, poukładane w ukośną kratkę. czemu nie... A niech poskwierczy. Na małym ogniu, pod przykryciem, będą bardziej chrupiące. Warzywko.. pomidor jest. no to może trochę majonezu. i zielony sos tabasco. Jeszcze trochę oregano na talerz i pomidory. hm... grzanki niech jeszcze się podsuszą. o. ogórki kiszone. no to w ukośne plasterki i na pół.
i zielony pieprz. marynowany.
a może by tak chipsy z plasterków pietruszki. no bardziej prażynki. dobra. cząber? estragon? eee... już raczej starczy.

tylko po co takie duże. będzie się niewygodnie jadło. no. raz dwa trzy. grzanki. grzaneczki. starczy.


alternatywny przepis na chipsy proszę państwa ;)
ładnie wyglądało i było najlepsze ;]
i nie dodałam sosu sojowego! (tu już żartuję. przestał mi smakować jakieś 5 lat temu)

podobno napachniałam w domu ładnie :)

1 comment:

looky looky wolf gang said...

aż mi zapachniało i kiszeczki mi poruszyło :D:D mniam ja ostatnio znów mam jazdę o nazwie "sałatka grecką", na oliwki i cebulkę marynowaną...hm.