Monday, January 4, 2010

poniedziałek

szklanka z pyfkiem uderzyła o ząbek. na stole leży opakowanie z żelkami Fruittella. jeszcze nieotwarte. Gra Smoke City.

Pierwszy raz tak szybko posprzątałam papudze. oznacza to częstsze piwo speedy (czystochmielowe) przed sprzątaniem.

A tak poza tym to tęsknię do żłopaków (z powodu tego piwa i tego dnia! poniedziałek jakby 13stego), i zaczynam żałować, że w Sylwestra nie chciało mi się nic.
Ziemniaka chyba zaproszę na obiad po szkole, bo lubię słuchać jak gada o burzach na Słońcu, a może i o protezach coś dorzuci. Zresztą potrzebuję trochę normalności bo nie mogę się ogarnąć, sprawdzam pocztę minimum 10 razy dziennie. A Jasiek (pogawędka o 1 w nocy, bo nie mogłam zasnąć znów) mówi, że powinnam zawalczyć o W., nie przejmując się niczym (tylko, że to nic to chyba jakby wszystko). Doradza, przekonuje, tłumaczy męski punkt widzenia. Bo ja się przejmuję. I chcę to olać, bo nie cierpię się przejmować, tym bardziej, że nigdy nic dobrego z tego nie wychodziło. tak. Ja uważam, że jednak Agu ma rację, J. uważa, że to jednak działa inaczej.

Fascynujące tłumaczenia o koparkach i bojlerach jakoś jednak nie pomagają. Do tego jakaś lewa recenzja (ja? bardzo dobra znajomość słownictwa specjalistycznego i technicznego? jasne...). Nie po to robię tam za murzyna, żeby mi lewe recenzje wystawiali bo o tak o to sama mogę sobie napisać. konkretów się zachciewa. standardowo.

Do tego historie siostry o rodzinie szwagra i historii jej i ich znajomości. niefajne. przy okazji fajnych łyżew. (bo nie chciałam iść z niejakim Piotrkiem. to mam karę). Gdy przeszła do niefajnych historii związanych z córką i rodziną mojego chrzestnego, powiedziałam, że "ale! już nie mam siły tego słuchać dziś. opowiesz mi innym razem".

Do tego pewna koleżanka x próbowała zastosować szantaż emocjonalny na mnie. hah. Nie tędy droga gal.

Do tego W. jakiś zapracowany. Coś mi w tym wszystkim nie gra. Dlatego nie mam ochoty się w to wciągać. Diablisko.
Przerabiałam już zapracowanie, zajęcie, zagranie (albo raczej czyjeś zagrania), rozjazdy etc. NIE.
Ale chyba i tak przepadłam chwilowo.


Tapetowania jeszcze nie zaczęłam. Status: w planach.

2 comments:

looky looky wolf gang said...

suz musisz mi opowiedzieć o punkcie widzenia Twojego kolegi na temat W., jakaś wizja z męskiego pkt widzenia?może być ciekawe:)nie odezwałam się na temat sylwestra, bo dostaliśmy ze żłopakami zaproszenie na urodzinowego sylwestra do kolegi...
KC!

ewasuzanna said...

to dobrze, że nie było tej opcji. bo jakbym ją zmarnowała to bym głupia była ;p Mam nadzieję, że urodziny udane :)

Opowiem opowiem :) 2 rzeczy są w jego teorii istotne, zanim zapomnę: niewprostproporcjonalność i "lepsza opcja". Ale to na przyszłość chyba. hah.

lv jak zawsze :)