Nie żebym kiedykolwiek widziała ten film, ale sądzę, że z powodzeniem mogłabym dostać rolę tytułową. Tak więc jak troche zarosnę znów będę szukać nowego fryzjera. Jak można tak sknocić robotę.. i to jeszcze po sobie.
Obecnie głowę z tyłu mam płaską. Ładny kosmyk zwisa samodzielnie, aczkolwiek bezwładnie oraz bezładnie jakby obraził się na całą resztę. Być może jest to efekt uboczny samodzielności. Tylko po cholerę w takim razie była ta samodzielność. Grzywka czuje sie chyba rozdarta wewnętrznie. Nie to żeby tak wyglądała... poprostu pasma wycięte nierówno nie mogą zdecydować się na kierunek falowania. Reszta fryzury wygląda jak tupecik. Chyba za duzo zjadłam, bo okropnie mnie to zdenerwowało. Na bardziej pusty żołądek takie za przeproszeniem pierdoły nie denerwują. A tu, trochę selera naciowego na parze w towarzystwie innych bardziej wykwintnych zdrowych elementów posiłku i od razu budzi się w człowieku taka bezradność i bezsilność wobec okrutnej przewagi usługodawcy nad usługobiorcą.
Thursday, July 19, 2007
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment