Monday, March 3, 2008

wiosna. już rano.

cholerna wiosna nastała. burza za burzą a słońca jak na lekarstwo (nawet nie ma). W głowie zawierucha. nie huragan. ten minął już dawno. wtedy przynajmniej wiedziałam, że to kataklizm, a teraz poprostu czuję wiosnę. Przesilenie. Bezustanna karuzela. Nie piję. Nie palę. Cały czas kręci mi się w głowie. Kto mi zazdrości? Przyznać się! ;) Ja sie też przyznaję. Przynajmniej do tego że zastanawiam się czy zawsze byłam tak nieskoncentrowana na tym co robię.
Rozalia nauczyła się nowej sztuczki.. aż się boję jutro obudzić. Przez parę ostatnich poranków gdy udawało jej się wymusić na mnie otworzenie jej klatki przydreptywała do mnie natychmiast by na różne sposoby demonstrować mi że pora wstawać. Chodzenie po pościeli i wymowne patrzenie się z odległości nie większej niż długość jednej rozelli białolicej nie skutkowało. Rozalia o poranku znacznie bardziej spieszy się na niezdrowego płatka kukurydzianego do kuchni na moim ramieniu, więc odważyła się na bardziej ryzykowne metody. Wczoraj jeszcze było to tylko delikatne skubanie ucha (jakbym była większa to bym Cię za ucho z tego wyra wywlokła ty śpiochu)i uderzanie wierzchem dzioba w środek nosa (to może byś mnie już zaniosła pod ten prysznic.. takie słońce ładne.. czas zacząć dzień). Dziś po różnych testowanych wcześniej i mało skutecznych próbach Rozalia postanowiła sprawdzić czy wstanę jeśli otworzy mi chociaż jedno oko... Najpierw kilka przyjemnych skubnięć w ucho, lekkich uderzeń w nos będących oznaką lekkiego zniecierpliwienia, aż wreszcie maleńka łapa uderzyła mnie lekko w powiekę. Niechcący. Nie wiedziała jak się ułożyć, żeby oko się otworzyło. Potem kolejna próba. Roziaaaaaaa, co Ty robiiiisz? Oko się otworzyło, a łapa w tej samej chwili znalazła się spowrotem na poduszce. Gdy pole widzenia jednego zaspanego oka zasłania czerwona głowa z białymi policzkami, należąca do stworzenia w skupieniu czekającego na sygnał, że operacja budzimy Ewę powiodła się, to jedno otwarte oko wydaje się nagle znacznie większe niż jest w rzeczywistości.
Nie wychodzę dziś znów. Taki plan. Nie uczę się, nie wycinam nic, nie sprzątam, nie skupiam się, nie rozmawiam... Nie zbieram też myśli bo najważniejsze w tym momencie to nie mysleć o tym czego chcę albo nie chcę. Cały czas widzę wąskie szparki oczu przez które widać niebo. Widać... Nie ma teraz na to czasu. Zamknęłam serce w sercu i co się z nim będzie działo zdecydujemy gdy będzie na to czas. spokojnie. Bo Rozalia mnie wcześniej nie zje, prawda? straszne.wiosenne.bzdury. ratunku

No comments: