Wednesday, October 22, 2008

słodkie nałogi muzyczno-towarzyskie kontra łazęgostwo wpojone

dziś:

jutro:


Bieszczady

a jak będzie padać to sobie pochodzimy................

Cinek mówi, że on by wiedział co wybrać. raczej. picie w knajpach go nie cieszy (a raczej mnie nie cieszy. z tym jednym wyjątkiem. potem najwyżej odchorowuję. i słucham wymówek przez telefon. ale teraz byłoby poprawnie i najlepiej bo urodzinowo. Cinka picie nie cieszy. phe. imprezy go nie cieszą. phe. koncerty go nie cieszą. phe) ale, mówi dalej... On nie musi podejmować takich trudnych decyzji. No ja bym mu nie wierzyła.
Też mi decyzja.

są możliwości korzystania z duchowych dotacji...

przyjaciele chcą w góry - góry jesienią. ale 90% że będzie padać.

ja zawsze byłam na tych koncertach. tylko czy mam siłę. na przypomnienie tego rytmu który zapomniałam, na odchorowywanie. znów dwa dni bez głosu i takie tam. tym razem? Chciałabym Was zobaczyć, posłuchać, pogadać, ale czy Wy na pewno chcecie/chcesz zobaczyć mnie?

Zostawmy to i chodźmy na spacer

No comments: