Żadnego łażenia po nocy samej
już nie lubię nocą chodzić miastem
nawet LSMem
poziom stresu wzrasta mi wtedy zbyt znacznie
nie znoszę tego
Wczoraj prawie biegłam
on najpierw szedł z naprzeciwka
przeszłam na drugą stronę ulicy zgodnie z zaplanowaną trasą
minęliśmy się na jeszcze kilkadziesiąt metrów
po chwili odwróciłam się on też przechodził na drugą stronę ulicy
w dziwnym miejscu
przyspieszyłam kroku
on też przyspieszył
szedł już w tę samą stronę co ja
coraz szybciej
ja też szłam coraz szybciej
nie słyszałam jego kroków
więc odwróciłam się jeszcze raz
był już znacznie bliżej
od domu dzieliły mnie metry
klucze naszykowałam jeszcze wychodząc od Elki
teraz w pośpiechu cały czas idąc znalazłam właściwy
wzięłam ostry zakręt do klatki
szybko otworzyłam drzwi
tym razem się nie zacinały
odwróciłam się na sekundę
przyciągając za sobą ciężki mechanizm
on stał zaledwie kilkanaście metrów za mną
jakby trochę zdziwiony że już się nie ścigamy
Pieprzone "odludzie"
Nie będę więcej chodzić sama nocą. Postaram się...
Przykro mi że tak jest.
Friday, April 10, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment