warszawskie
"ten chłopak w czerwonym dresie, to syn Edyty Geppert, Miecio"
sporo ludzi, ładny park, chill'owo i na mocnym pomarleykowym niewyspaniu z Kasią dwa dni.
mimochodem, buziak od najpiękniejszego chłopaka na świecie, mega sympatycznego (tak, musiałam napisać tę nic nie znaczącą bzdurę) - lubię warszawskie zwyczaje towarzyskie! :) Choć to nie jest miasto dla mnie.
koncert "yes yes yoł" aka JB, później koncert jakiegoś jamajczyka, niewątpliwie z zamiłowaniem marketingowym. powrót 2 godzinny przez nocną Warszawę. Sen, bitwy break dance - nie tylko b boyz (że niby girlfriends zawodników mają cofnąć się za barierki? b-girl rozniosła swojego przeciwnika w drobny mak), ogarnianie wieczoru skończyło się wcześniejszym powrotem do domu, niespotkaniem kilku osób. Czas na regenerację. Mgr czeka na mnie w sekretariacie. Zobaczymy jutro...
Monday, May 11, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment