-Jak dla mnie rzeczy za słodkie nie istnieją
-Spróbuj kiedyś pożreć pół słoika miodu to zobaczymy
-Miód jest mdły. Narazie zbliżam się do połowy puszki masy krówkowej
-Hmm... zasugerowałbym, że utyjesz - ale to jednak nie byłaby prawda.
-to prawda. nie byłaby
to się nazywa przyjaciel :) idziemy po południu porzucać nożami do rzucania w starym lesie :] dzięki temu powrót do szarej lubelskiej rzeczywistości jest mniej szary.
Zmęczenie - znieczulenie. Słysząc sygnał smsa mam nadzieję że to sieć. Nie mam siły odpisywać. Te podróże.
W kluczowej za krótko. Chcę jeszcze. Może uda się w sierpniu.
Dzień deszczowy, drelujemy wiśnie, przebieramy czereśnie, popijamy Jaggermeistrem. Z odstawionego kieliszka spływają krople soku z wiśni. Wujku, ja tu piję więcej i częściej niż w domu :)
Pogawędki z dziadkiem na huśtawce w ogrodzie, na ławeczce przed domem. Wspomnienia starych piosenek. -Kiedyś to był patriotyzm panie. Kiedyś to się dużo śpiewało. Na spotkaniach ze znajomymi zawsze. -Teraz tak nie ma, dziadku. Niestety.
Odwieźliśmy z wujkiem moją siostrę na autobus powrotny. Gadugadu, a w tej Warszawie masz jakąś koleżankę, tak? W sumie to mam tam całkiem sporo znajomych, ale takich bliższych to dwoje. To jedziesz teraz do koleżanki? Nie, do kolegi. Wujek zamilkł lekko zatroskany. Miłe to zatroskanie.
Nie było czasu odwiedzić Oli mieszkającej na przeciwko. Rodzinnie, niedzielny przypadkowy zjazd, poniedziałkowe urodziny, bratanica, bratanek, mistrz Europy w taekwondo puszczający latawca przywiezionego z myślą o jego córeczce :) Niekończące się rozmowy z dziadkiem, dużo wspomnień lepszych niż książki do historii. Spacery po polach - prawie górach, paradis. Chabry i maki w zbożu. Dużo ziół. Ogromne drzewa czereśniowe. Widok na dziesiątki kilometrów i więcej. Kocham tę przestrzeń.
Wszystkiego nie zmieściłyby serwery bloggera.
Warszawa, Płock - megabajty wspomnień w skrócie, czekam na zdjęcia.
Rozmowy o życiu zamiast drzemki - bezcenne.
Monday, July 13, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment