Uczę się rozmawiać:
mówić
Trudno mi szczerze sprecyzować czego chcę. Szczerze wobec samej siebie.
Chcę żeby było fair.
nie lubię poważnych rozmów
bo są jak wtykanie kija w mrowisko
przed: jest niegroźnie, może nie wybuchnie
po: chryja
...
(kilka dni później)
nie wybuchło
hm...
i poczułam się lepiej i trochę bliżej czyichś myśli na chwilę.
choć liczę się cały czas z elementem zaskoczenia który objawi się po którymś weekendzie i tak już zostanie. Nie jestem szczęśliwa z tego powodu, ale ponieważ nie wiem czego chcę (nie dążę do odległego czegośtam) to i nie mam szczególnych wyrzutów dla .z powodu.
I bardzo się ucieszyłam że po dwóch stronach opowieści o tym co mi się podoba, nie zostało mi przypomniane pytanie o tym co mi się nie podoba w.
Lubię się skupiać na dobrych rzeczach. I tylko na dobrych rzeczach. Nawet powierzchownych. Póki mogą być o tak o. Czerpię z tego taką mikro radość teraz. Co wnika przez skórę pomimo. I działa przez kilka godzin jak balsam do ciała o ładnym zapachu. Utrwalacze?
Tuesday, July 28, 2009
Monday, July 20, 2009
sz
twoje oczy są szare, czy niebieskie?
nie wiem.
ja też nie.
nie rób takich dużych oczu. (i tak nie wiem)
we śnie mnie ktoś przestraszył, wiem kto.
a że boję się moich snów, chciałam się dziś schować w tamto wspomnienie.
czemu akurat w tamto?
nie wiem.
moje sny bywają blisko rzeczywistości.
nie wiem.
ja też nie.
nie rób takich dużych oczu. (i tak nie wiem)
we śnie mnie ktoś przestraszył, wiem kto.
a że boję się moich snów, chciałam się dziś schować w tamto wspomnienie.
czemu akurat w tamto?
nie wiem.
moje sny bywają blisko rzeczywistości.
Friday, July 17, 2009
anuh my fault
mam teraz mnóstwo czasu
mimo to cały czas mam co robić
wszystko na co nie miałam czasu wcześniej
te kilka rzeczy które muszę kminić
te kilka rzeczy które chcę zrobić
i te których planuję się nauczyć
itp
to nie zmienia faktu ze tęsknię za paroma osobami które ostatnio niepostrzeżenie stały się dla mnie ważne.
Niesamowite że kilkudniowa znajomość dała mi tak bardzo do myślenia. Nie wiem na jak długo wystarczą moje mądre wnioski zanim znów wpakuję się w coś głupiego.
Niesamowite że koleżanka poznana na imprezach stała się dla mnie tak bliska, że zna moje tajemnice których nie zna nikt inny. Słuchając, przyjaciel podsumował, że się zakochałam, ale nie. To nie to.
Rozumiem, że własne plany, własne życie, własne kminy, nowe lub stare miłości etc. whatever
może jakieś nieporozumienia.
nie wiem...
dla mnie wszystko luz (oprócz nieporozumień), tylko że dziwnie się czuję
gdy nagle znikacie.
to może chociaż pocztówkę?
! jak minie mi sentimental ten, to edytuję. aj promis.
mimo to cały czas mam co robić
wszystko na co nie miałam czasu wcześniej
te kilka rzeczy które muszę kminić
te kilka rzeczy które chcę zrobić
i te których planuję się nauczyć
itp
to nie zmienia faktu ze tęsknię za paroma osobami które ostatnio niepostrzeżenie stały się dla mnie ważne.
Niesamowite że kilkudniowa znajomość dała mi tak bardzo do myślenia. Nie wiem na jak długo wystarczą moje mądre wnioski zanim znów wpakuję się w coś głupiego.
Niesamowite że koleżanka poznana na imprezach stała się dla mnie tak bliska, że zna moje tajemnice których nie zna nikt inny. Słuchając, przyjaciel podsumował, że się zakochałam, ale nie. To nie to.
Rozumiem, że własne plany, własne życie, własne kminy, nowe lub stare miłości etc. whatever
może jakieś nieporozumienia.
nie wiem...
dla mnie wszystko luz (oprócz nieporozumień), tylko że dziwnie się czuję
gdy nagle znikacie.
to może chociaż pocztówkę?
! jak minie mi sentimental ten, to edytuję. aj promis.
Thursday, July 16, 2009
drobiazgi
[foto.jpg]
Różowe skarpetki w czerwone papugi z żółto-zielono-niebieskimi skrzydłami. Papugi ze skrzydłami, nie skarpetki. Dziękujęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę ;*
[foto.jpg]
Jasiek wytłumaczył mi fenomen 20-latków. Obiecał wyswatać wedle życzenia a w razie niewypału pomóc w niańczeniu ślicznych skośnookich dzieci. Mamo?
[foto.jpg]
Fajna knajpa w kinie przedwiośnie. Gigantyczne fototapety z aktorami z początku stulecia XIX. Sympatyczny kucharz z akcentem. Pyszne jedzenie. Na deser ciasto truflowe z Asią na pół. To jest to.
[foto.jpg]
Marcel rozbujał reggaelandowy mikronamiot Ictusów z reggae. Potańczone! Dawno nie słyszany konkretny dancehall. Kasia: Ewa, jesteś cała mokra. Byłam. Nic tak nie poprawia samopoczucia. Kompromitujące mnie zdjęcia są w aparacie Pauliny. Prawdopodobnie wypłyną na światło dzienne bez cenzury. Blady strach ;p Znajomy kiedyś powiedział, że na wszystkich zdjęciach wychodzę bardzo dobrze, tylko widocznie niektórym za bardzo się przypatruję :> Jakby co, nie przypatruj się! ;)
A na urodziny poproszę dancehallowy ręcznik sportowy.
Przyda się bo LSM też wtedy obchodzi urodziny, tak? :D
Sorry za ten dancehall, ale lubię i już. Prawda, przy niektórych wstydziłabym się wyjść na parkiet, mimo pełnej aprobaty znawców dla mojej mocno osadzonej w temacie, jednak amatorszczyzny. Tak naprawdę niewiele osób w Pl łyka ten taniec. Inna kultura, inna estetyka, najbardziej niezmysłowy taniec jaki przychodzi mi do głowy.
Siniaki na spodniej stronie ud. Co jest w tych cukierkach, E? Może powinnaś je ograniczyć? Trochę akrobatik stajla i inne wygłupy.
[foto.jpg]
[foto.jpg]
On ma na czole ekran lcd. Widać tam wszystkie jego myśli, wypisane twoje imię. Śmiech. Wydaje wam się. (To minie równie szybko jak się pojawiło. Ten typ tak ma. Lekka parodia kogoś innego) Miałam rację. Przynajmniej raz! :) Kasia nieoceniona, śliczna, wesoła, urocza i już teoria mi się potwierdza ;p
Ale odprowadzka na dworzec o 4 rano bardzo mile odczytana. Już nie taki drobiazg. Choć ekran lcd nie przyciągnął mojego wzroku. Trudno mi skupić moją własną uwagę uwagę w takich sytuacjach.
[kolaż]
Jakoś żal że Rib taki zakochany. Szczęściarz ;*
Serdeczny uśmiech Lotnika.
Big V coraz większy. ("taka moja natura!") Miło spotkać, przywitać się, zamienić kilka słów. Ostródzka przyjaźń trochę rozmyta. Wiem czemu. Tym razem na magiczne podwórko spacer w zmienionym składzie, x2.
Yazol znów zmęczony, nie tańczył. Ale i tak wiadomo, jak tańczy. Uśmiech się. Jeszcze będzie.
PrzeMiłe spotkania: Lucek, Kuba – najlepszy piosenkarz. Wspominamy z J. to czego nie pamiętam. Złote chłopaki byli w głupim, trudnym dla mnie momencie. Lv!
Marcin – 15.06. byłem wtedy na KULu, szukałem Cię, miałem jakieś szkolenia, chciałem Ci od razu pogratulować. Nie zdążyłam odebrać telefonu. Czuję się najlepiej słuchając.
Wiesz, siedziałam wtedy w parku z koleżanką:* (popijając coca-colę) Myślałam, że jesteś w szkole.
Towarzysko cudnie, bo zbieramy wyjątkowe chwile, dzieją się nowe ważne motywy.
Dużo śmiechu też.
Różowe skarpetki w czerwone papugi z żółto-zielono-niebieskimi skrzydłami. Papugi ze skrzydłami, nie skarpetki. Dziękujęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęęę ;*
[foto.jpg]
Jasiek wytłumaczył mi fenomen 20-latków. Obiecał wyswatać wedle życzenia a w razie niewypału pomóc w niańczeniu ślicznych skośnookich dzieci. Mamo?
[foto.jpg]
Fajna knajpa w kinie przedwiośnie. Gigantyczne fototapety z aktorami z początku stulecia XIX. Sympatyczny kucharz z akcentem. Pyszne jedzenie. Na deser ciasto truflowe z Asią na pół. To jest to.
[foto.jpg]
Marcel rozbujał reggaelandowy mikronamiot Ictusów z reggae. Potańczone! Dawno nie słyszany konkretny dancehall. Kasia: Ewa, jesteś cała mokra. Byłam. Nic tak nie poprawia samopoczucia. Kompromitujące mnie zdjęcia są w aparacie Pauliny. Prawdopodobnie wypłyną na światło dzienne bez cenzury. Blady strach ;p Znajomy kiedyś powiedział, że na wszystkich zdjęciach wychodzę bardzo dobrze, tylko widocznie niektórym za bardzo się przypatruję :> Jakby co, nie przypatruj się! ;)
A na urodziny poproszę dancehallowy ręcznik sportowy.
Przyda się bo LSM też wtedy obchodzi urodziny, tak? :D
Sorry za ten dancehall, ale lubię i już. Prawda, przy niektórych wstydziłabym się wyjść na parkiet, mimo pełnej aprobaty znawców dla mojej mocno osadzonej w temacie, jednak amatorszczyzny. Tak naprawdę niewiele osób w Pl łyka ten taniec. Inna kultura, inna estetyka, najbardziej niezmysłowy taniec jaki przychodzi mi do głowy.
Siniaki na spodniej stronie ud. Co jest w tych cukierkach, E? Może powinnaś je ograniczyć? Trochę akrobatik stajla i inne wygłupy.
[foto.jpg]
[foto.jpg]
On ma na czole ekran lcd. Widać tam wszystkie jego myśli, wypisane twoje imię. Śmiech. Wydaje wam się. (To minie równie szybko jak się pojawiło. Ten typ tak ma. Lekka parodia kogoś innego) Miałam rację. Przynajmniej raz! :) Kasia nieoceniona, śliczna, wesoła, urocza i już teoria mi się potwierdza ;p
Ale odprowadzka na dworzec o 4 rano bardzo mile odczytana. Już nie taki drobiazg. Choć ekran lcd nie przyciągnął mojego wzroku. Trudno mi skupić moją własną uwagę uwagę w takich sytuacjach.
[kolaż]
Jakoś żal że Rib taki zakochany. Szczęściarz ;*
Serdeczny uśmiech Lotnika.
Big V coraz większy. ("taka moja natura!") Miło spotkać, przywitać się, zamienić kilka słów. Ostródzka przyjaźń trochę rozmyta. Wiem czemu. Tym razem na magiczne podwórko spacer w zmienionym składzie, x2.
Yazol znów zmęczony, nie tańczył. Ale i tak wiadomo, jak tańczy. Uśmiech się. Jeszcze będzie.
PrzeMiłe spotkania: Lucek, Kuba – najlepszy piosenkarz. Wspominamy z J. to czego nie pamiętam. Złote chłopaki byli w głupim, trudnym dla mnie momencie. Lv!
Marcin – 15.06. byłem wtedy na KULu, szukałem Cię, miałem jakieś szkolenia, chciałem Ci od razu pogratulować. Nie zdążyłam odebrać telefonu. Czuję się najlepiej słuchając.
Wiesz, siedziałam wtedy w parku z koleżanką:* (popijając coca-colę) Myślałam, że jesteś w szkole.
Towarzysko cudnie, bo zbieramy wyjątkowe chwile, dzieją się nowe ważne motywy.
Dużo śmiechu też.
Monday, July 13, 2009
rzeczy za słodkie nie istnieją
-Jak dla mnie rzeczy za słodkie nie istnieją
-Spróbuj kiedyś pożreć pół słoika miodu to zobaczymy
-Miód jest mdły. Narazie zbliżam się do połowy puszki masy krówkowej
-Hmm... zasugerowałbym, że utyjesz - ale to jednak nie byłaby prawda.
-to prawda. nie byłaby
to się nazywa przyjaciel :) idziemy po południu porzucać nożami do rzucania w starym lesie :] dzięki temu powrót do szarej lubelskiej rzeczywistości jest mniej szary.
Zmęczenie - znieczulenie. Słysząc sygnał smsa mam nadzieję że to sieć. Nie mam siły odpisywać. Te podróże.
W kluczowej za krótko. Chcę jeszcze. Może uda się w sierpniu.
Dzień deszczowy, drelujemy wiśnie, przebieramy czereśnie, popijamy Jaggermeistrem. Z odstawionego kieliszka spływają krople soku z wiśni. Wujku, ja tu piję więcej i częściej niż w domu :)
Pogawędki z dziadkiem na huśtawce w ogrodzie, na ławeczce przed domem. Wspomnienia starych piosenek. -Kiedyś to był patriotyzm panie. Kiedyś to się dużo śpiewało. Na spotkaniach ze znajomymi zawsze. -Teraz tak nie ma, dziadku. Niestety.
Odwieźliśmy z wujkiem moją siostrę na autobus powrotny. Gadugadu, a w tej Warszawie masz jakąś koleżankę, tak? W sumie to mam tam całkiem sporo znajomych, ale takich bliższych to dwoje. To jedziesz teraz do koleżanki? Nie, do kolegi. Wujek zamilkł lekko zatroskany. Miłe to zatroskanie.
Nie było czasu odwiedzić Oli mieszkającej na przeciwko. Rodzinnie, niedzielny przypadkowy zjazd, poniedziałkowe urodziny, bratanica, bratanek, mistrz Europy w taekwondo puszczający latawca przywiezionego z myślą o jego córeczce :) Niekończące się rozmowy z dziadkiem, dużo wspomnień lepszych niż książki do historii. Spacery po polach - prawie górach, paradis. Chabry i maki w zbożu. Dużo ziół. Ogromne drzewa czereśniowe. Widok na dziesiątki kilometrów i więcej. Kocham tę przestrzeń.
Wszystkiego nie zmieściłyby serwery bloggera.
Warszawa, Płock - megabajty wspomnień w skrócie, czekam na zdjęcia.
Rozmowy o życiu zamiast drzemki - bezcenne.
-Spróbuj kiedyś pożreć pół słoika miodu to zobaczymy
-Miód jest mdły. Narazie zbliżam się do połowy puszki masy krówkowej
-Hmm... zasugerowałbym, że utyjesz - ale to jednak nie byłaby prawda.
-to prawda. nie byłaby
to się nazywa przyjaciel :) idziemy po południu porzucać nożami do rzucania w starym lesie :] dzięki temu powrót do szarej lubelskiej rzeczywistości jest mniej szary.
Zmęczenie - znieczulenie. Słysząc sygnał smsa mam nadzieję że to sieć. Nie mam siły odpisywać. Te podróże.
W kluczowej za krótko. Chcę jeszcze. Może uda się w sierpniu.
Dzień deszczowy, drelujemy wiśnie, przebieramy czereśnie, popijamy Jaggermeistrem. Z odstawionego kieliszka spływają krople soku z wiśni. Wujku, ja tu piję więcej i częściej niż w domu :)
Pogawędki z dziadkiem na huśtawce w ogrodzie, na ławeczce przed domem. Wspomnienia starych piosenek. -Kiedyś to był patriotyzm panie. Kiedyś to się dużo śpiewało. Na spotkaniach ze znajomymi zawsze. -Teraz tak nie ma, dziadku. Niestety.
Odwieźliśmy z wujkiem moją siostrę na autobus powrotny. Gadugadu, a w tej Warszawie masz jakąś koleżankę, tak? W sumie to mam tam całkiem sporo znajomych, ale takich bliższych to dwoje. To jedziesz teraz do koleżanki? Nie, do kolegi. Wujek zamilkł lekko zatroskany. Miłe to zatroskanie.
Nie było czasu odwiedzić Oli mieszkającej na przeciwko. Rodzinnie, niedzielny przypadkowy zjazd, poniedziałkowe urodziny, bratanica, bratanek, mistrz Europy w taekwondo puszczający latawca przywiezionego z myślą o jego córeczce :) Niekończące się rozmowy z dziadkiem, dużo wspomnień lepszych niż książki do historii. Spacery po polach - prawie górach, paradis. Chabry i maki w zbożu. Dużo ziół. Ogromne drzewa czereśniowe. Widok na dziesiątki kilometrów i więcej. Kocham tę przestrzeń.
Wszystkiego nie zmieściłyby serwery bloggera.
Warszawa, Płock - megabajty wspomnień w skrócie, czekam na zdjęcia.
Rozmowy o życiu zamiast drzemki - bezcenne.
Friday, July 3, 2009
out
Out na jakiś czas i setki kilometrów.
Bez muzyki, bez aparatu. znów nie będzie obrazków do podzielenia się.
A dziś widziałam najpiękniejszy świt przed wschodem słońca. Też nie pokażę, jak zwykle.
W planach spotkanie kilku osób. cieszę się na te spotkania! Rodzina, Aś & Jaś i jeszcze kilka ;*
Chciałabym Sło zobaczyć. Bo tak! (śmiej się śmiej albo opadaj rączki jak wolisz. Cz-we lv ;p). Z mojego punktu widzenia jest to po drodze i prawdopodobne. Wymaga dobrych chęci.
Wysłała txty K. Jakoś głupio. Ale głupota też ludzka rzecz.
Agz, tęskniem i nie wiem co z Tobą... i o co kmn.
I tak oto mój blog zrobił się tablicą życzeniowo-informacyjną. 14stka by się nie powstydziła!
a z nowości:
Zostałam fanką chińczyków sprzedających w Lublinie odzież Made in Italy. Nareszcie ktoś! I fajną chińską muzykę puszczają a nie ten zasr rmf czy cośtam.
Bez muzyki, bez aparatu. znów nie będzie obrazków do podzielenia się.
A dziś widziałam najpiękniejszy świt przed wschodem słońca. Też nie pokażę, jak zwykle.
W planach spotkanie kilku osób. cieszę się na te spotkania! Rodzina, Aś & Jaś i jeszcze kilka ;*
Chciałabym Sło zobaczyć. Bo tak! (śmiej się śmiej albo opadaj rączki jak wolisz. Cz-we lv ;p). Z mojego punktu widzenia jest to po drodze i prawdopodobne. Wymaga dobrych chęci.
Wysłała txty K. Jakoś głupio. Ale głupota też ludzka rzecz.
Agz, tęskniem i nie wiem co z Tobą... i o co kmn.
I tak oto mój blog zrobił się tablicą życzeniowo-informacyjną. 14stka by się nie powstydziła!
a z nowości:
Zostałam fanką chińczyków sprzedających w Lublinie odzież Made in Italy. Nareszcie ktoś! I fajną chińską muzykę puszczają a nie ten zasr rmf czy cośtam.
Subscribe to:
Posts (Atom)