nadal nie wróciłam całkiem do Lublina
ogarnęłam sporo ważnych spraw; dyplom, urząd, ...
czuję się jednak trochę jak pod sceną w Krotoszynie
moje myśli w jeszcze innym mieście, ale muzycznie w głowie cały czas tamto.
Do Ostródy może i powinnam była jechać. Bardzo niewdzięczna ze mnie bestia jak widać. Jest wejściówka, łóżko do spania, kilka osób które chętnie bym zobaczyła z wzajemnością. Gdybym był tobą spakowałbym się czym prędzej i wsiadł w nocny pociąg. Jesteś nieoceniony, zapomniałam dodać. Tak, pewnie do zobaczenia niebawem.
tego nie usłyszę na żywo
Jak sobie pomyślę o kilku obowiązkach które mnie tu niby trzymają to chyba, chyba tego nie skomentuję. Niby ważne rodzinne wydarzenie m.in. Okazja owszem, ale uroczystość poza moją estetyką a wódka mi nie wchodziła bardziej niż zwykle, czyli wcale. Właśnie wróciłam.
Idę spotkać się z przyjaciółką. Trochę chyba trudny czas mamy.
Czekam bardzo na coś co może zdarzy się w przyszłym tygodniu, choć szanse widzę nie są duże. Ale przecież z jakiegoś powodu mi się to śniło. Może dosłownie. Z Krotoszyna mogę przeskoczyć prosto w tę sytuację. o.
Saturday, August 15, 2009
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment