Sunday, September 20, 2009

ona śpi

Zmęczona po tygodniu wychodzę z klubu po 10 minutach, idę do domu. Spać przed 24.
Przed 2. telefon. Gdzie jesteś? Śpię. Obudziłeś mnie. Słysze sygnał.

Słoneczna sobota - piękny dzień na skate jam, koledzy kolegi i jacyś koledzy.
Ktoś się tłumaczy. Zaczyna zachowywać się lepiej.
Lubię reggae, ale deskarzom słabo wychodzą tricki przy tej muzyce. Beztrick. Imprezę rartuje sympatyczne towarzystwo. Wesoło.

Robimy sobie nasz private after nad zalewem kraśnickim. Zachód słońca, później niebo gwieździste, światła miasta tu nie dochodzą. o 20 fajerwerki.
Czyjś złoty brat przyjeżdża po nas, wracamy. Przystanek po drodze, chłopaki idą zostawić samochód, wracają z whiskaczem i colą. o to to. Idziemy na before po afterze.
Nowy kolega obiecuje sobie, że zabierze mnie na tańce (zgryw - ale jaki miły!). Pomysł cudny. Niedawno Kuba wpadł na taki pomysł względem swojej koleżanki. Nowa moda? yes yo :) o to chodzi.

Jestem w domu niedługo po północy, zastanawiając się jak to możliwe, że nie zrobiłam prawdopodobnie prawie niczego głupiego. Kac rano, zaleczany z siostrą i szwagrem, tradycyjną jesienną wyprawą, w poleskim parku narodowym: cisza spokój, jedna ścieżka kolejna, jeden szlak, drugi szlak, jezioro, las, bagna, torfowiska, las, pole, jezioro, pięknie.
Sms, żebym przyszła o godzinie./ Nie będzie mnie jeszcze./ Poczekam./ Nie czekaj dziś. (Dziś jak dyplomacja. Bez sensu.)
Cieszę się popołudniowym słońcem.
Zmęczenie i brak planu na kolejne dni i więcej słaby stan rzeczy. Może coś wyśni. Teraz odpoczynek po aktywnym wypoczynku. Sen.
Znajome uczą w szkołach. Za dobrze to już znam. Zarys tego, czego chcę jest inny.

No comments: