Wednesday, August 12, 2009

w drodze cz. 1

8 rano dworzec kolejowy
pani w kasie niepanimaju po angielsku
-Ale jaki to pociąg - pyta.
słucham jej polszczyzny moim polskim uchem i nie do końca wiem jak interpretować to pytanie. Wtrącam się. Sympatyczna cudzoziemka pokazuje mi dokładnie rozpisaną na kartce trasę łącznie z ceną biletu normalnego.
- Pośpieszny - mówię
- Musi pani iść do informacji zapytać się jaki to pociąg
- (przecież nie k. osobowy ani express, mamroczę w głowie) ale chodzi pani o to czy pośpieszny czy jaki numer?????? odpowiadam starając się uzmysłowić kasjerce bezsens jej pytania.
- Proszę dowiedzieć się w informacji, bo ja nie mogę wystawić biletu jak nie wiem jaki to pociąg
...lubelski dworzec rlz...
- ok, let's go to the information office (też mi office. phi)- I w bieg, to robi większe wrażenie i łatwiej wkleić się w kolejkę, na szczęście nie dużą. Pani w informacji (jak wyjęta żywcem z filmu Miś) słuchając jednym uchem, potwierdza: pośpieszny na całej trasie. Pani w kasie pyta czy na pewno. (ojjb sięga zenitu, 3 minuty do dojazdu, jeszcze nie mam biletu, nie ma czasu na awanturę, mimo dobrych chęci.
- na pewno, na całej trasie, poprosimy ten bilet już................... do Olsztyna przez Warszawę Centralną, 54,20 normalny 2 klasa. pośpieszny na całej trasie.
udało się.
Moja kolej. Krotoszyn, przez Warszawę zachodnią i Ostrów Wlkp. Pospieszny od do, pospieszny od do, osobowy od do. Powtarzam kilkukrotnie. Biegnę na pociąg już nie sama.

Tak oto za sprawą bardzo niesympatycznej pani w kasie, poznałam bardzo sympatyczną portugalkę, całą drogę do wawki konwersując beztrosko in English na wszystkie możliwe tematy neutralne oraz
- portugalczycy emigrują dość często, do UK, do Francji, Niemczech, do Australii, do Afryki, zwłaszcza Angoli, mieliśmy tam kiedyś kolonie i ludzie na starość zwłaszcza wracają. Moi rodzice urodzili się w Afryce, teraz mieszkamy w Portugalii, ale oni planują tam niedługo wrócić na stałe. No i do Polski też wyjeżdżają Portugalczycy. Ale to już nie za pracą. Zakochują się w Polkach i nic dziwnego. Typ słowiański i typ latynosa. (hehehe, don't exaggerate)
- w Portugalii najlepiej jest w maju, jest pięknie, przyjedź, oprowadzę Cię po Lizbonie, bardzo lubię oprowadzać znajomych po tym mieście i okolicach, zobaczysz rzeczy o których nie piszą w przewodnikach.- wymieniamy się mailami, telefonami, życzeniami dobrej drogi.
Miło czasem wyjść z domu. A wszystko przed 11.

1 comment:

looky looky wolf gang said...

mnie nigdy pewnie nie spotka taka miła niespodzianka przed 11...zazwyczaj dopiero wstaję.